Z radami jest tak, jak z prognozami pogody, albo się sprawdzą albo nie. Prawie każdy z nas komuś coś radzi albo sam takie rady otrzymuje, a oczekiwany skutek jest trudny do przewidzenia. W sytuacji życiowej o której piszę, także trudno podać jakąś skuteczną radę. Chodzi o reakcję osób bezdzietnych na pytania dotyczące braku potomstwa. Niekiedy takie pytania są kierowane w mediach publicznych do osób posiadających najbardziej cenione i pożądane cechy. Mają sławę, pozycję zawodową, wysoki status materialny, urodę itp., ale nie posiadają własnych dzieci. Niezależnie od wszystkich uwarunkowań nie są to pytania przyjemne. Generalnie nikt nie lubi wkraczania w sferę jego osobistych spraw, podobnie większość ludzi nie akceptuje ekshibicjonistycznego dzielenia się swoimi problemami z innymi ludźmi. Dlatego też często reaguje się irytacją, gniewem, oburzeniem na wspomniane pytania czy uwagi.
Zachowanie takie zależy także od tego w jakim stopniu osoba bezdzietna „przepracowała” problem swojej bezdzietności. Jaki ma psychologiczny obraz siebie(samoocena, poczucie własnej wartości) oraz stosunek do własnej sytuacji. A co szczególnie istotne, czy zaakceptowała ten stan czy też nadal jest on źródłem negatywnych emocji. Akceptacja w tym przypadku oznacza zmianę stosunku do swojego problemu- z bardziej emocjonalnego na bardziej racjonalny ( uświadomienie sobie stanu faktycznego ,”tak po prostu jest i koniec!”). Czyli przekształcenie emocjonalnego przeżywania w racjonalną ocenę. Prawdopodobnie osoby, które nie pogodziły się ze swoją sytuacją będą silniej reagować na powyższe uwagi czy pytania, w przeciwieństwie do tych, którzy ten problem mają już „za sobą” lub nie posiadają dzieci w wyniku własnej, świadomej decyzji.
Jak zatem reagować na takie uwagi?
Jeśli rozgrywa się to w przestrzeni internetowej to wydaje się, że dobrym sposobem jest po prostu ignorować takie uwagi, nie wchodzić w relację z ich autorami, przemilczeć. Anonimowość w Internecie sprzyja ujawnianiu się osób sfrustrowanych, zazdrosnych, niedowartościowanych, prymitywnych. Właściwie bezkarnie szkodzą innym. (Nie tylko osobom znanym bezdzietnym!). Być może przez chwilę poczują się lepiej gdy zrobią rysę na obrazie przedstawianej osoby. Czy chcemy dawać im satysfakcję odpowiadając na ich hejt?
W kontaktach bezpośrednich odpowiedź uzależniona jest od tego, kto mówi i co mówi. Czy są to osoby bliskie, życzliwe czy też obce lub nieżyczliwe. Podstawowa zasada asertywności głosi, że nie mamy obowiązku odpowiadać na niewygodne pytania ( to nie przesłuchanie!).
Wystarczy wtedy włączyć arsenał środków komunikacji niewerbalnej i np. : wzruszyć ramionami , pokazać zdziwienie, niezadowolenie albo nawet uśmiech gdy pytanie nie jest napastliwe itp. Jeśli już musimy wejść w kontakt osobisty to możemy zastosować taktykę ” spokojnych pytań” np.: Czy naprawdę cię to interesuje? Czy masz z tym jakiś problem? Itp.
Niektórzy radzą posługiwać się dowcipem, żartem . Zwykle jakieś celne riposty przychodzą nam na myśl ale… niestety po czasie. Można sobie na wszelki wypadek przygotować takie odpowiedzi według własnej inwencji. I jeśli będą dowcipne, to sami poprawimy sobie humor.
Najważniejsze jest to aby nie robić z siebie „ofiary losu”, nie dawać się zepchnąć na margines życia lecz w miarę możliwości być użytecznym społecznie i działać.

