Prawie każdy z nas ma kontakt lub spotkał się kiedyś z osobami toksycznymi, czyli takimi, którzy wzbudzają w nas przykre emocje, negatywne myśli i reakcje. Osoby bezdzietne, tak jak inne zbiorowości odbiegające swoimi cechami od ogólnie przyjętych wzorców zachowania czy właściwości indywidualnych, są szczególnym obiektem „napaści” ze strony innych. Zachowanie osób toksycznych denerwuje nas, obraża, zasmuca, doprowadza niekiedy do rozpaczy i załamania. Mówiąc potocznie „zatruwa nam życie”. Jest sytuacją stresującą, trudną do zniesienia, gdy musimy mieć stały kontakt z taką osobą lub środowiskiem społecznym. Toksyczna może być najbliższa rodzina, szef lub współpracownicy, osoby głównie z najbliższego kręgu towarzyskiego, środowisko sąsiedzkie itd. Jakie są przyczyny tego zjawiska? Oto niektóre z nich:
Nietolerancja inności.
Bezdzietni stanowią niewielki procent z ogółu osób posiadających dzieci, czyli można powiedzieć, że stanowią mniejszość, odróżniającą się od „normalnej” większości pod względem tej zasadniczej cechy psychospołecznej. Z tego powodu mogą być postrzegani i traktowani jako „inni” (odmienni, obcy). Często oceniamy ludzi według subiektywnej, egocentrycznej miary – właściwe i słuszne jest tylko to, co ja myślę i czynię. Ktoś, kto prezentuje inne od naszych poglądy lub styl życia musi budzić niepokój, niechęć, pogardę, lekceważenie. W środowiskach o niskiej kulturze relacji społecznych, osoba bezdzietna może stać się obiektem różnych uszczypliwych komentarzy, typu: „ prawdziwe szczęście dają tylko dzieci, małżeństwo bez dzieci nie ma przyszłości jest puste, pomyśl o starości, wszystkie twoje koleżanki/koledzy już mają dzieci” itp. Po wielu latach wysłuchiwania takich uwag bezdzietny czuje się jakby był wyrzucony poza społeczność, wyalienowany. Różnie przeżywa się tę formę odrzucenia, najczęściej towarzyszy jej poczucie osamotnienia.
Zazdrość i zawiść
Dwa prymitywne siostrzane uczucia. Polegają na odczuwaniu dyskomfortu, niezadowolenia a niekiedy gniewu w sytuacji, gdy inni mają to, czego my nie mamy a bardzo chcielibyśmy mieć. Czego mogą nam zazdrościć „dzietni”: atrakcyjnego partnera, bogactwa, urody, stanowiska, powodzenia? Czyż to jest źródłem takich złośliwych i nietaktownych komentarzy? Uwagi mogą być wyrażane wprost lub zakamuflowane- trucizna przemycana „pomiędzy słowami”. Oto niektóre przykłady: „to prawda jest elegancka i zadbana, ale cóż, co ma innego do roboty; awansowała, praca to jej jedyny cel w życiu i nic poza tym; po co nagromadzili tyle majątku ciekawe, komu to zostawią” itp. Zawiść jest najczęściej konsekwencją zazdrości, jest to bardziej spektakularna i aktywna forma wyrażania niezadowolenia z cudzej przewagi. Wynika to z przekonania, że ktoś inny został niezasłużenie obdarowany przez ludzi lub los, a nie my! Niekiedy to przekonanie jest tak silne, że ludzie skłonni są do najbardziej agresywnych zachowań względem „szczęśliwca”. Takie przejawy zawiści jak: szkalowanie, obmowa, donosy i bardziej drastyczne sposoby zaszkodzenia mogą dotyczyć każdej osoby wybijającej się ponad przeciętność. Pocieszające jest to, że dopóki nam bezdzietnym czegoś zazdroszczą, to nie jest jeszcze tak źle. Gdyby przestali zasługiwalibyśmy zapewne tylko na ich lekceważenie i pogardę. Niestety, wśród ludzi jest dość powszechne (często ukrywane) przekonanie, że bezdzietnym nie należy się od życia i ludzi – dosłownie NIC!
Pewne cechy osobowości ludzi, z którymi się kontaktujemy
Autorka książki Toksyczni ludzie L. Glass wymienia aż 297 cech osobowości, od mniej do bardziej negatywnych, mogących mieć wpływ na toksyczne relacje międzyludzkie. Nawet cechy pozytywne innych takie jak: troskliwość, gotowość do pomagania, wyrozumiałość, współczucie i podobne pozytywne uczucia, mogą wskutek zbytniej ostentacji i natarczywości doprowadzać osobę „obdarowaną” do poczucia dyskomfortu. Ileż razy można wysłuchiwać słów: „rozumiem twoją sytuację, może ci pomóc, och bardzo ci współczuję, nie martw się tym” itp. L. Glass pisze, że toksyczni ludzie wyzwalają w nas wszystko, co najgorsze: negatywne myśli, emocje i w końcu zachowania nietypowe dla nas, których często później się wstydzimy. Mamy tendencję do zachowań „lustrzanych”, niekiedy odruchowo odpowiadamy na zło złem, na dobro dobrem. Złe słowa, które niosą „truciznę” ranią dotkliwiej i głębiej, a ślad po nich niekiedy zostaje na zawsze. Paradoks tego zjawiska polega też na tym, że w zależności od różnych uwarunkowań raz możemy być przedmiotem czyichś złośliwości a innym razem sprawcą. Musimy o tym pamiętać, aby doświadczane przykrości nie przemieniły nas w zgorzkniałych, złośliwych, sfrustrowanych i złych na cały świat osobników.
Manifestowanie swojej wyższości
Wprawdzie posiadanie dzieci straciło obecnie i to w większości krajów cel ekonomiczny, to jednak fakt posiadania dzieci zwłaszcza większej ich liczby podnosi obiektywnie wartość społeczną takiej rodziny. Rodzina o prawidłowej więzi łączącej jej członków, mogących liczyć na pomoc i wzajemne wsparcie ma poczucie ważności, siły. Nas jest więcej, możemy więcej, znaczymy więcej. W krajach o niskim a nawet ujemnym przyroście naturalnym (m.in. Polska) tworzy się rządowe programy zachęcające i wspierające materialnie i niematerialnie wzrost dzietności. Rodzinom wielodzietnym daje to poczucie znaczenia, nam się należy więcej, my pracujemy na rzecz społeczeństwa a wy bezdzietni jesteście leniwi i aspołeczni. Ten krzywdzący zarzut miałby uzasadnienie tylko wtedy gdyby wszystkie rodziny wypełniały prawidłowo swoją rolę rodzicielską i wychowawczą, kształtując wartościowych członków społeczeństwa. Ale tak nie jest. Fakt posiadania dzieci może być wykorzystywany do deprecjonowania bezdzietnych, a nawet upokarzania i sprawiania przykrości. Zachwyty nad własnymi dziećmi, wnukami w obecności bezdzietnych są niekiedy stosowane celowo. Toksyczni ludzie zawsze znajdą powód by nas zranić. Oczywiście nie mamy na myśli rodziców, którzy autentycznie są szczęśliwi, mówią o swoich potomkach z miłością, ciesząc się z ich sukcesów i swojego dobrze wykonanego zadania. Toksycznymi najczęściej są osoby, które „realizują się”, dowartościowują, poprzez fakt posiadania dzieci. Jest to oczywiscie ważne osiągnięcie życiowe ale często jedyne. Tych kilka powyższych uwag po częsci tylko wyjaśnia motywację toksycznych zachowań wobec bezdzietnych. Czy jednak takie zachowania usprawiedliwia?

